Pociąg i przemyślenia
- Natalia Prelich
- 4 cze 2023
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 23 cze 2023
Czas w pociągu podobno jest dla wielu osób najbardziej produktywny. Wiele osób oddaje się w tej przestrzeni dobrej lekturze, bądź spędza czas na doszlifowywaniu prezentacji koniecznej na spotkanie biznesowe. Tak więc korzystam z tej przyjemności i oddaję się dalszemu pisaniu swojej książki siedząc na metrze kwadratowym podłogi, zaraz obok drzwi do toalety.
Wyglądam zapewne bardzo poważnie z moim tabletem na kolanach i podciągniętymi pod samą brodę kolanami tak, by ludzie wychodzący z pociągu mogli mnie przekroczyć. Chłopak kucający naprzeciwko mnie zerka na mnie co jakiś czas. Wyobrażam sobie co myśli. Może wyobraża sobie, że pewnie pracuję. Albo, że jestem poważną studentką ogarniającą kolejny wykład. Albo... Nic o mnie nie myśli, tylko siedzi w swoim wewnętrznym świecie i własnych problemach dnia codziennego. Śmieję się w duchu. No tak, ta nasza ludzka skłonność do brania całego świata personalnie. A tak naprawdę może okazać się, że nawet nie będzie pamiętał, czy obok niego siedział ktokolwiek. Kolejna rzecz, którą musiałam się nauczyć z czasem, to nie branie wszystkiego do siebie. Przez lata większość rzeczy kręciła się wokół mnie. Brzmi jakbym była narcyzem, prawda? Może w jakimś stopniu na pewno. Pozwolę sobie jednak przytoczyć parę przykładów z mojego dzieciństwa, które być może przytrafiły się także i Tobie.
Gdy mama wpadała w złość i podnosiła ton głosu w momencie, gdy w moim mniemaniu nie zrobiłam niczego złego, zawsze uważałam, że to w jakiś magiczny sposób moja wina. Mimo nie znajdywania racjonalnej przyczyny jej frustracji, wiedziałam, że na sto procent chodzi o mnie. Może mogłam posprzątać jej w kuchni? Włączyć pranie, mimo, że jeszcze nie potrafiłam włączyć pralki? A może coś usłyszała na mój temat od koleżanki, którą być może spotkala w drodze do domu z pracy? Scenariusze pojawiały się w mojej głowie całkiem nie proszone i wywoływały we mnie lęk i napięcie. Do teraz mi tak zostało, schemat wyuczony przez mój umysł powtarzał się za każdym razem, gdy na swojej drodze spotykałam sfrustrowanych i napiętych ludzi. Dopiero niedawno dotarło do mnie, że to nie jest moja wina. Każdy ma swoje życie i problemy z którymi zmaga się na codzień. Nie mamy narzuconej roli pocieszaczy wszystkich dookoła, a moim celem życiowym nie jest uspokajanie wszystkich dookoła. Czuję teraz wielką ulgę płynąca z tego tytułu. Gdy odpuściłam, moje życie nabrało więcej przyjemności i spokoju. Sama byłam swoim kątem w głowie i mechanizmy, które kiedyś pozwalały mi przeżyć w świecie dorosłych, teraz stały się bezużyteczne, a wręcz przeszkadzające w normalnym, zdrowym funkcjonowaniu. Wiele czasu i pracy wymagało ode mnie przewartościowanie mojego wewnętrznego świata i napisanie tej historii od nowa. Ciebie też bardzo gorąco do tego zachęcam. Uwierz mi, tak jest znacznie przyjemniej w codziennym funkcjonowaniu.
Chłopak siedzący naprzeciwko mnie właśnie wyszedł. Mam szczerą nadzieję, że będzie miał udany wieczór.
Znów uśmiecham się do siebie, kiedy chylące się ku zachodowi słońce pada mi na twarz. To kolejna dobra rzecz, którą zyskałam dzięki procesowi zdrowienia. Dzięki zaopiekowaniu się sobą i zadbaniu o swoje potrzeby, czuję się pełniejsza i mam przestrzeń w mojej głowie dla innych ludzi. Nawet tych nieznanych. Czuję się naprawdę szczęśliwa, pomimo tego, że w tym momencie dochodzi do mnie nieprzyjemny zapach z toalety. Cóż, życie nie może wiecznie być usłane kwiatami, bo nie mogłabym ich później doceniać. Obok mnie tłoczy się reszta pasażerów. Zaczęli właśnie głośniej rozmawiać, więc zdjęłam słuchawkę z moją relaksacyjną muzyką i przysłuchuję się rozmowie.
Polityka. Narzekanie. Godziny pociągu nie takie. Chore czasy, chory kraj. Wszyscy tylko zabierają. To nieludzkie, żeby płacić za pociąg i stać między wagonami. Od 12 lat tu mieszkam i nic dobrego mnie nie spotyka. A ta kawa na stacji, co za koszmar. Kiedyś to było. Teraz ten prąd i jego ceny. Koszmar.
Okraszone oczywiście kompatybilnymi epitetami, których ze względu na swoje i Twoje samopoczucie, nie będę przytaczać.
Serio? Ludzie kochani. Czuję jak wzbiera we mnie złość. Ja się na to nie zgadzam. Życie nie jest przecież tylko czarne i białe. Dlaczego jako Polacy mamy tendencję do dzielenia się wyciekającą z nas żółcią? Jako przyszły psycholog i obecny arteterapeuta wiem, jaką rolę odgrywa nasza narracja w postrzeganym świecie. Nasze myśli mają moc! To jak opisujemy rzeczywistość w której żyjemy, także. Jeżeli będziesz narzekał i prowadził wewnętrzny dialog pełen nienawiści i zgorzknienia to bardzo wątpię, żeby Twoje życie miałoby się poprawić samo z siebie w jakimkolwiek stopniu. Zmiany zaczynają się od nas. Od naszego postrzegania, od przewartościowania pewnych spraw. Nie wierzę, że tym ludziom jest w życiu przyjemnie. Nie to, żebym czuła się lepsza, czy coś w tym stylu. Ale na pewno czuję się bardziej spełniona i spokojniejsza. Nie zamieniłabym swojego życia na nic innego. Kocham pracę, którą w nie włożyłam i cieszę się na nadchodzące wyzwania.
Moi towarzysze wstają z uśmiechem z podłogi, zbliża się ich przystanek. Mimo krótkiego czasu rozmowy, stworzyli między sobą małą wspólnotę.




Komentarze